Emocje po powodzi powoli opadają, politycy którzy jakiś czas temu sporo o niej mówili teraz zajmują się walką o głosy wyborców, za dwa dni wybory, po których zapewne już wszyscy zapomną o tym jakie skutki wyrządziła „wielka woda”, a przyczyny powodzi jak są, tak zapewne pozostaną.
Bo skoro w ciągu 13 lat nie zrobiono w tym kierunku nic to małe szanse by rząd nagle zabrał się za ten temat tak jak należy.
Można zwalać winę na brak wałów, brak regulacji koryta rzeki, brak zbiorników retencyjnych itd. Jednak problem tkwi zupełnie gdzieś indziej. A mianowicie, główną przyczyną powodzi jest polityka przestrzenna państwa, a właściwie jej brak.
Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym daje suwerenność gminie w kształtowaniu polityki przestrzennej na swoim terenie, jednak gmina często nie ma prawnej możliwości do zanegowania inwestycji budowlanej na terenach zalewowych, które często są wyznaczone w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.
Aktem prawnym za pomocą którego można ograniczyć powstawanie inwestycji budowlanych na terenach zalewowych jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Jednak jak wynika z raportu o stanie zagospodarowania kraju, Polska jest pokryta planami w około 20%. Większość inwestycji lokowana jest na podstawie decyzji administracyjnej, która (dosłownie) z niczym nie musi być zgodny. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, którego sporządzenie nie jest zresztą obowiązkowe (sporządzany jest dla części terytorium), musi być wiążący z ustaleniami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego pod rygorem nieważności planu. Studium nie jest aktem prawa miejscowego, a więc nie zawiera przepisów powszechnie obowiązujących i nie może być podstawą do wydania żadnej decyzji administracyjnej. Natomiast uznawany jest za akt kierownictwa wewnętrznego, a więc aktem wewnętrznie obowiązującym w systemie organów gminy; w związku z tym wiąże wójta, burmistrza, prezydenta miasta przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego gminy . Tak więc, ład przestrzenny na terenach nieobjętych planem miejscowym jest kształtowany na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, która to jak wspomniano wcześniej, nie musi być spójna ze studium, co ostatecznie może prowadzić do takiej sytuacji jaką mamy obecnie, że są wydawane decyzje o lokalizacji inwestycji budowlanej na terenach zalewowych. Tak więc, w celu walki z powodziami w przyszłości niezbędna jest zmiana Ustawy o planowania i zagospodarowania przestrzeni, a wraz z nią zmiana polityki przestrzennej państwa.


